- Mark i Mary. Tak, kartki na Boże Narodzenie muszą wyglądać zabójczo.

przyznać?

- Całe życie ciężko pracował. Zbudował farmę, wychował syna, pomagał
Jakim cudem Danny potrafił włamać się do nowoczesnego sejfu?
- Nie! Nie, nie, nie...!
Danny’ego trzeba było wozić do kolegów. To wymagało wcześniejszego zaplanowania. A
Firewałl i zlikwidował wszystkie logi. Słowem cztery szkolne komputery są wymiecione do
- Do twarzy ci w mundurze szeryfa - powiedziała.
- Dlaczego pytasz? Czy ja ci nie wystarczę? - Rainie nerwowo rozglądała
kolońska. To dla ciebie nic nowego.
- Śmierć mojej córki to nie był wypadek - powiedział. - Rainie Conner
bardziej?
– No Lava, panie Mann. Wiedział pan, że Danny dostawał maile. Wzbudziły pana
- Pomyśl, kiedy to się wydarzyło.
- Na to wygląda.
Rainie spakowała rzeczy na trzy dni i dorzuciła do nich swojego glocka

życia roślinek.

ten taniec, zapewne przy wydatnej pomocy samej Rose, odprowadził ją do matki, otoczonej
- Wyobraźmy sobie, że jednak twoja.
Jeden głupi krok... Matka mówiła o Willym Smisie i nieplanowanej ciąży. Rodzina ją wydziedziczyła, Willy traktował jak worek treningowy. Rzeczywiście, gorzej nie mogła wybrać. Tyle że w efekcie tego głupiego kroku urodził się on.
- Idź do diabła! - syknęła i odwróciła się na pięcie.
- Proszę, Philipie, nie zmuszaj mnie. Nie mogę. Nie jestem w stanie. Nie nakarmię jej.
- Nonsens - powiedziała guwernantka wesołym tonem, choć ją też powoli zaczynało
Przed wielu laty odkrył na strychu pudło, a w nim listy, które Lily słała do Hope. Listy pełne miłości, zaklęć, błagań o wybaczenie, rozpaczliwe i tragiczne. Hope czytała je, po czym odsyłała z powrotem matce bez odpowiedzi. Santos miał osiemnaście lat, kiedy znalazł tę bolesną, jednostronną korespondencję. Uważał się za twardziela, a płakał nad nimi jak bóbr. Nigdy nie zdradził Lily, że o nich wie. Teraz zaprowadził na strych Glorię.
Podała mu kwiaty. - Podeślę jej trochę jedzenia. Odezwij się, jak będziesz miał chwilę.
jednocześnie go cieszyło i przerażało.
Dziwny wyraz przemknął po jego twarzy.
- I ja mam taką nadzieję, detektywie.
mnie pracuje.
Santos zmrużył oczy.
- Tak - rzekł, pochylając się nad nią.

©2019 www.platonicus.na-dokument.lubin.pl - Split Template by One Page Love